Comments Off Jak marketing zabije blogi
Sporo się ostatnio mówi na rozmaitych spotkaniach (ale i na blogach) o współpracy ludzi reklamy z blogerami. Jakie są możliwe płaszczyzny współpracy. W jakich formach może ona być nawiązana i tak dalej. Częściej też firmy zajmujące się reklamą sięgają po blogi w celu wywołania szumu w okół wydarzenia czy produktu. Poza blogami wykorzystywane są rozmaite narzędzia marketingu szeptanego, o którym swoją drogą polecam poczytać wszystkim blogującym. Warto, żebyście jako blogerzy wiedzieli co to jest jak “jak to ugryźć” choćby po to, żeby nie dać się złapać i wykorzystać.
Dlaczego reklama na blogach?
Reklama na blogach jest tak ceniona przez reklamodawców ponieważ blogi są wiarygodne. Z założenia są firmowane przez konkretną osobę, która niejako “poświadcza” wiarygodność publikacji w rozmaity sposób. Na blogach nie raz pojawiają się dane personalne autora a blogi anonimowe również wyrabiają sobie z czasem pewną “markę”. Dzięki temu są postrzegane jako wiarygodne źródło informacji.
Zalety reklamy na blogach
Osoby, które zetknęły się już z książką Dominika Kaznowskiego “Nowy marketing w internecie” wiedzą już, że struktura czasu konsumpcji mediów zmienia się na korzyść internetu (w szczególności serwisów społecznościowych i innych rozwiązań WEB 2.0). To w prostej linii przekłada się na zainteresowanie reklamą w sieci. Co więcej reklama w sieci - w szczególności na blogach - daje możliwość łatwego dotarcia do ściśle określonych grup docelowych, co w przypadku mediów masowych jest trudniejsze lub wiąże się z większymi kosztami (w stosunku do skuteczności).
Efekt reklamy na blogach
Linki tekstowe oraz nieinwazyjne reklamy graficzne to nie koniec możliwości reklamowych blogów. Znacznie atrakcyjniejszą formą reklamy są teksty sponsorowane, lub opinie blogerów na temat produktu pisane “z własnej inicjatywy”. Reklama jako taka - w tradycyjnej formie - przestała być atrakcyjna, ponieważ straciła na wiarygodności. Dzięki temu taki kanał informacyjny jak blogosfera (mająca jeszcze swoją wiarygodność) jest łakomym kąskiem dla marketerów.
Armagedon?
Jak się może zakończyć ta współpraca? Jeden ze scenariuszy jaki wydaje mi sie całkiem możliwy to dojście do sytuacji kiedy blogosfera zostanie “wydojona” ze swojej wiarygodności. Jeśli stanie się to zbyt szybko stracą wszyscy, jeśli potrwa wystarczająco długo aby znaleźć nowe kanały informacyjne stracą tylko blogerzy i ich czytelnicy (reklama przetrwa). Pojawia się więc pytanie: Jak temu zaradzić? Jednym z rozwiązań jest na pewno zatrzymać reklamę na poziomie linków i reklamy graficznej. Innym rozwiązaniem może być jasne oznaczanie tekstów reklamowych - co i tak nie uchroni nas przed “fałszywymi” publikacjami, które pod przykrywką szczerej opinii będą w istocie reklamą.
Problem zasadniczy - czy reklamę na blogach można wprowadzić w sposób skuteczny i nie zagrażający tym cechom blogosfery, które decydują o jej sile?
Jesli czytasz ten wpis na stronie innej niz polskiblogger.pl oznacza to, ze autor kradnie tresc z Polskiego Bloggera.
If this article is visible on any page besides polskiblogger.pl it means that it was teft!
W okresie świąteczno noworocznym miałem trochę więcej czasu na rozmowy ze starymi znajomymi. Nie omieszkałem oczywiście podpytać czy blogują - większość nie bloguje. Oczywiście kiedy słyszałem, ze nie blogują natychmiast nabierałem ochoty by ich “nawrócić”. Zwłaszcza, że pośród tej grupy były osoby, które ewidentnie powinny pisać bloga, bo byłby on bardzo interesujący ze względu na posiadaną przez te osoby wiedzę i doświadczenie zawodowe. Pytałem więc: Dlaczego nie piszesz bloga? - zupełnie tak jakby blogowanie było czymś naturalnym. Przecież kiedy mnie pytają po co mi blog to większość “cywilów” zakłada, że to coś w stylu pamiętnika nastolatki albo jakiś internetowy wygłup, wiec po co to dorosłemu, poważnemu człowiekowi? Więc spróbowałem odwrócić sytuację i założyłem, że blogowanie jest czymś naturalnym. Część z moich rozmówców nawet rozważała pisanie, ale… Postaram się zebrać najciekawsze wymówki jakie usłyszałem.
To jest wyjątkowo słaby argument, zwłaszcza kiedy rzuca go osoba, która spędza choć trochę wolnego czasu w sieci. Krótki wywiad pozwala się zorientować co rozmówca porabia w sieci. Poza sprawdzaniem poczty czy czytaniem wiadomości (nieliczni czytują prasę codzienną i czasopisma), prawie każdy sporą część czasu poświęca na mało konstruktywne zajęci, takie jak: gry online, czytanie basha czy joemonstera etc. Wystarczyło ich przekonać, że część czasu spędzanego przy komputerze “marnują” aby wytrącić im ten argument.
Czy nam się to podoba czy nie sieć będzie się rozwijać i coraz mocniej wchodzić w nasze życie. Teraz jeszcze pół żartem pół serio mówi się, że jeśli czegoś nie ma w Google to nie ma tego wcale. A co z Tobą? Jesteś w Google? Jesteś, jesteś… na pewno jesteś - wystarczy, że w serwisach społecznościowych pozostawiasz swoje dane osobowe albo ktoś, kiedyś o Tobie wspomniał na swoim blogu. Ale czy masz kontrolę nad tym co Google mówi o Tobie? A przecież możesz mieć na to wpływ - na tyle na ile jest to możliwe, prawda? Dziś w temacie około-blogowym kilka zdań o Twoim wizerunku w sieci.
Wybór domeny nie jest prostą sprawą. Znalezienie dobrej i wolnej domeny to często droga przez mękę. Dobrze więc wiedzieć jaka powinna być dobra domena? Jest kilka rzeczy na które warto zwrócić uwagę przy zakupie domeny. Jako, że wiąże się to z wydatkiem pewnej kwoty pieniędzy dobrze aby był to przemyślany wydatek.
Pierwsza grupa (kolejność przypadkowa) to osoby, które się czyta ze względu na to kim są. Tak naprawdę nie ma większego znaczenia co napiszą i tak pod każdym wpisem pojawią się dziesiątki jeśli nie setki komentarzy (o rozmaitym poziomie merytorycznym). Co prawda dyskusji z autorem bloga nie ma żadnej, bo (nie oszukujmy się) nikt nie będzie odpowiadał na 50 czy 200 komentarzy pod wpisem (a takie ilości są osiągane w pierwszych godzinach po publikacji). Są to osoby znane: politycy, aktorzy etc. Ich “się czyta” bo tak.
W końcu są też blogi czytane ze względu na tematykę. Wstrzelenie sie w ciekawą, niszową tematykę niewątpliwie może zaowocować. Na przykład zacząć pisać o blogach kiedy zainteresowanie nimi zaczynało rosnąć ;) Ja naprawdę zacząłem pisać o blogaskach tylko dlatego, że nie znalazłem w naszej sieci nikogo kto by o tym pisał. W pierwszej chwili szukałem kogoś kto by to już robił i planowałem nawiązanie współpracy - nie znalazłem i… na zdrowie mi wyszło. Chodzi o to, żeby wybrać niszową tematykę, ale jednocześnie należy zwrócić uwagę aby miała ona szanse na rozwój w kierunku ilościowego przyrostu zainteresowanych wybranym tematem.

Zestaw świątecznych ikonek eReSeSowych. Choinki, dzwoneczki, bombki, bałwanki etc. Wszystko ot ładnie połączone z tradycyjnym symbolem RSS. Ja tam się skuiłem - na okreś świąt lepszy taki akcent niż jakieś skrypty z padającym śniegiem, które zawsze mnie irytowały. Bierzcie i obwieszajcie się ;)



Świetnym sposobem na reklamę są wszelkie serwisy społecznościowe. Poczynając od polskich grono.net (jak ktoś lubi taką grupę docelową to nawet mojageneracja.pl) oraz profeo, biznes.net, GoldenLine.pl, Bebo, Nasza-Klasa po zagraniczne serwisy takie jak LinkedIn, FaceBook, Plaxo, Multiply a nade wszystko MyBlogLog!
Spotkania
Oczywiście zaraz po tym jak trafiłem na agregowany wpis z wrodzoną delikatnością wysłałem zapytanie jak to jest okradać innych. Otrzymałem odpowiedź w stylu “Przepraszam, zgubiłem sie w tym wielkim lesie - o co chodzi? To nie wolno tak beztrosko wycinać tych choinek?”. Po krótkiej wymianie maili okazało się, że była to kolejna już osoba, która była święcie przekonana, że jeśli coś jest udostępniane via RSS to można z tego korzystać w sposób zupełnie dowolny nie martwiąc się żadnymi ograniczeniami. Przecież jeśli nie zaznaczam, kopiuję i nie wklejam ręcznie na stronę tylko robi to automat to już jest wszystko OK, prawda? Jakież było zdziwienie gdy odpisałem (już nieco spokojniej), że rzeczywistość jest “niestety” troszkę inna.