Copyright ? 2008 Fanatyk. Visit the original article at Polski Blogger.
Dziś na Blipie furorę robił Flaker. Z ciekawości również poprosiłem o zaproszenie. Zalogowałem się i… boję się to skonfigurować. Jeśli miałbym udostępniać swoje dane ze wszystkich tych serwisów: Allegro, Blip, Blog.pl, Blox.pl, del.icio.us, Flickr, Garnek, Google Reader, Jogger, last.fm, blog.onet.pl, Picasa, Pinger, RSS, Wykop, YouTube to poczułbym się nagi! Brakuje tylko historii wpływów i wypływów z konta w moim banku. Oczywiście gdybym używał wszystkich tych serwisów. Być może pokuszę się o konfigurację Flaka jednak w mocno okrojonej wersji. Dlaczego? Bo cenię swoją prywatność.
Wyobraź sobie…
Wstaję rano. Nie specjalnie się czuję, chyba zadzwonię i wezmę sobie jeden dzień “na żądanie” - może troszkę odpocznę i dojdę do siebie. Wstałem, zadzwoniłem… wykręciłem się żoną w szpitalu i koniecznością odbycia wizyty w “przybytku zdrowia” - no dobra to mamy jeden dzień wolnego. Włączam PC odpalam komunikatory na “ukrytym” żeby nikt z pracy mnie nie namierzył bo się wyda. Blipa oczywiście nie mogę używać z przyczyn oczywistych. Sprawdziłem pocztę, przeczytałem RSSy… mało brakowało, żebym się zapomniał i oznaczył kilka newsów jako “shared”. W ostatniej chwili się opanowałem. Wpis na bloga mogę przynajmniej opublikować, bo mogę się wytłumaczyć, że wcześniej ustawiłem czas publikacji. Zdjęć z ostatniej wyprawy w góry na Flickr`a nie wgram, zaległych filmów na YouTube nie wrzucę… Choroba jasna niby jest komp z dostępem do sieci a nic zrobić nie mogę. Dobra, może przynajmniej jakiś film na DVD sobie obejrzę. O, ten! Dawno był odkładany.
5 min. później zadzwonił telefon:
- Panie Pawle ktoś u pana w domu ogląda “Bitwę o Priusa” - dzwoni szef naturalanie. W tej chwili przypomniałem sobie że nie zamknąłem aplikacji śledzącej z MyFilms.com. […]
Brzmi jak fantastyka? Nie byłbym takim optymistą. Rozwój sieci zmierza dokładnie w tym kierunku a ekshibicjonizm internautów staje co raz mniej przemyślany. Skłoniło mnie to do zastanowienia się nad ochroną danych osobowych w sieci.
Co to są dane osobowe?
Aby chronić swoje dane osobowe, musimy przede wszystkim wiedzieć co to są dane osobowe? Danymi osobowymi są, mówiąc dość oględnie, te dane, które pozwalają na określenie na ich podstawie konkretnej osoby. Przykładowo imię i nazwisko (Jan Misiakiewicz) nie są danymi osobowymi ponieważ takich Janków Misiakiewiczów może być setki lub tysiące. Jeśli jednak w tym zestawieniu pojawi się adres zamieszkania to taki zestaw danych jest już traktowany jako dane osobowe i jako taki powinny podlegać ochronie.
Jak się bronić?
Przede wszystkim publikując swoje dane (tzn. jakiekolwiek informacje o sobie) w sieci trzeba myśleć! Należy mieć świadomość, że będą one dostępne dla każdego internauty. Warto więc stosować zasadę ograniczonego zaufania i publikować tylko te dane, które są konieczne. Nie musisz wszędzie podawać numeru GG, maila (do publicznej wiadomości) czy numeru telefonu komórkowego - przecież nigdy nie wiesz w czyje ręce te informacje wpadną. Web2.0 powoduje, że ochrona danych osobowych przez samych użytkowników jest mocno spłycana. Podajemy coraz więcej informacji. Sam nie dawno rozpatrywałem czy tu, na blogu nie podać numeru telefonu… Co za idiotyczny pomysł! Zmęczony człowiek miewa dziwne pomysły.
Paweł Opydo o prywatności w sieci
Poprosiłem też Pawła z TechKultura.com o kilka zdań w tym temacie - “niestety” rozpisał się ;)

Wiadomo, że są jakieś techniczne i prawne aspekty ochrony danych osobowych w Sieci - normy są dość dokładnie określone przez GIODO, i serwisy cieszące się chociażby średnią renomą nie mogą sobie pozwolić na ich naginanie. Ostatnio głośno było o danych osobowych na Naszej-Klasie. Gazeta.pl zasugerowała, że w sumie to “wina” serwisu, który stwarza niebezpieczeństwo dla użytkowników.
Prawda jest jednak taka, że 90% bezpieczeństwa naszych danych w Sieci zależy od nas samych i naszego podejścia do tego wszystkiego. Nie ma co się bać robić przelewy przez Internet - bank ma odpowiednie zabezpieczenia. Zakupy w Internecie? Proszę bardzo, wystarczy korzystać z porównywarek cen, żeby wyeliminować nieistniejące “sklepy” prowadzone przez oszustów.
Kiedyś mój kolega, Grzesiek (techotropia.com) zrobił eksperyment - rozesłał wśród graczy Diablo II adres przygotowanej na szybko strony www, na której mogli rzekomo duplikować swój wirtualny majątek, podając login i hasło do konta. Oczywiście wszyscy “wkręceni” zostali potem poinformowani, że nie należy tak robić, ale liczba osób, które podawały hasło do swojego prywatnego konta była zatrważająca.
Hasła są w ogóle rzeczą najważniejszą. W 99% przypadków (nie znam żadnego kontrprzykładu, ale zawsze dobrze mieć 1% “jakby coś”) jest tak, że hasło jest TYLKO I WYŁĄCZNIE dla nas i nikt nie powinien go znać. Wystarczy jednak podać się za admina Fotki, N-K czy jakiegokolwiek serwisu, i nie ma problemów z wyciągnięciem paru haseł od nieobeznanych użytkowników. Prawda jest taka, że admin takiego serwisu do niczego nie potrzebuje haseł userów, każde konto może edytować/skasować/zmienić hasło/zablokować etc. więc osoba prosząca o hasło i podająca się za moderatora to prawdopodobnie oszust.
Inna praktyczna rzecz to tzw. “pytania pomocnicze” - czyli najprostszy sposób na “włamanie się” na konto użytkownika. Pomyśl - ile osób zna imię Twojego psa, tytuł Twojej ulubionej książki albo nazwisko panieńskie matki? Pewnie zbyt dużo. Najprostszym sposobem jest korzystanie z tego jak z “drugiego hasła” - tak, żeby odpowiedź nie miała nic wspólnego z zadanym pytaniem.
A inwigilacja, ekshibicjonizm w Sieci? Prawda jest taka, że Sieć jest czymś, czego nie da się porównać do realnego świata. Należy nauczyć się po niej poruszać. W realu jesteśmy “inną osobą” w pracy, inną wśród znajomych, inną sam na sam z dziewczyną. W Sieci jest podobnie. Nikt nie zabrania nam mieć dwóch kont na YouTube, jednego publicznego, drugiego prywatnego. Nic nie przeszkadza by mieć kilku kont mailowych - prywatnego, publicznego, służbowego, na newslettery…
Flaker - nie wiem w sumie dlaczego powstał. Mam wrażenie, że Internet przechodzi teraz okres fascynacji w stylu “reality-show” - nie tylko chcemy wiedzieć co ktoś inny robi 24 godziny na dobę, ale sami także udostępniamy takie informacje. Dlaczego?
Weźmy taki Blip - siedzę w pracy i za pomocą GG dowiaduje się, co w tym momencie robi grupa innych, obserwowanych przeze mnie osób. Co ważne - są to osoby, z którymi normalnie nie miałbym żadnego kontaktu “na żywo”, i prawdopodobnie mógłbym co najwyżej czytać ich blogi raz na jakiś czas.
W realu jest tak samo. Obserwujemy innych ludzi, pytamy znajomych “co u nich”, dzielimy się z przyjaciółmi swoim życiem. Sieć jednak zdejmuje z takich kontaktów ograniczenia takie jak odległość, brak czasu (blipowanie wymaga go raczej mniej niż rozmowa w realu)…
Jednocześnie jednak należy pamiętać, że często informacje przez nas przekazywane są upublicznione. I tu można to porównać do prawdziwego świata - o czym rozmawiałbyś ze znajomym, mając świadomość, że może to usłyszeć dowolna osoba, jeśli tylko ma ochotę? Albo czy pozwoliłbyś na rozwieszenie ksero Twojego paszportu po mieście, upubliczniając swój adres, datę urodzenia, pesel?
Niestety, wielu użytkowników nadal nie potrafi sobie wyobrazić, że upubliczniając dane w Sieci upubliczniamy je również w realu - bo każdy może je przeczytać w Internecie, a potem wyjść na podwórko i przekazać sąsiadowi ;)
Dziękuję Pawłowi i czekam na Wasze spostrzeżenia odnośnie dbania o swoją prywatność w sieci.
Jesli czytasz ten wpis na stronie innej niz polskiblogger.pl oznacza to, ze autor kradnie tresc z Polskiego Bloggera.
If this article is visible on any page besides polskiblogger.pl it means that it was teft!
