Comments Off Nie róbcie tego na swoim blogu!
Promocja bloga powinna odbywać się z wyczuciem i zrozumieniem pewnych mechanizmów. Nie wystarczy umieć użyć danej technologii - trzeba wiedzieć jakie może być efekt jej użycia. Błędne rozumienie promocji w sieci może spowodować, że poczynione działania przyniosą efekt wręcz odwrotny do zamierzonego i wszystkie nasze wysiłki zdadzą się przysłowiowemu psu na budę. Dziś poruszę tylko 3 przykładowe błędy jakie zaobserwowałem buszując po blogach.
Bezmyślne pingowanie
W ciągu jednej minuty dostałem cztery (może pięć) pingów do różnych wpisów na swoim blogu. Normalnie pewnie bym się cieszył, ale takie tempo ich wysyłania z jednego bloga wzbudziło moją podejrzliwość, bo kto jest w stanie napisać 5 wpisów w ciągu jednej minuty? Postanowiłem więc odwiedzić pingujące wpisy - okazało się, że autor robił “subiektywny przegląd sieci”, co sprowadzało się do publikacji listy odnośników do różnych wpisów na innych blogach.
Co w tym złego? - ktoś spyta. Niby nic - przecież linkuje do mojego wpisu nawet nie pobierając treści. Tylko, że jego link dla mnie nie ma żadnej wartości ani z perspektywy pozycjonowania ani ilości skierowań. Natomiast on umieszczając za pomocą trackbacków odniesienia do swoich wpisów na kilku polskich blogach (wybrał z tego co widziałem te popularniejsze) pragnie uzyskać zwiększenie ruchu na swojej stronie. Nie piszę, że uzyskuje zwiększenie tego ruchu, tylko że pragnie je uzyskać, ponieważ po wejściu na tą stronę widzicie wpis składający się z samych linków co zapewne owocuje dużym procentem odrzuceń (wyjść po zobaczeniu tej jednej podstrony) - w granicach 90% (?), więc jedyne co autor osiąga to złe, pierwsze wrażenie. Jedyne co można tym sposobem osiągnąć to podciągnięcie wskaźników takich jak ilość linków przychodzących etc. - oczywiście pod warunkiem, że inni blogerzy nie usuną tych nawiązań. Ja osobiście oznaczałem je jako spam. Teraz nawet gdy autor będzie chciał wysłać wartościowy trackback wyląduje on w filtrze gdzie albo go odzyskam albo nie, albo będę chciał go opublikować albo pamiętając jego zachowanie 2 razy się nad tym zastanowię.
Takie działanie się chyba jednak nie opłaca.
Informacje prasowe dla blogerów
Autorzy co poczytniejszych blogów często dostają informacje prasowe (do mnie też ostatnio zaczęły docierać). Problem w tym, że nie każdy bloger wie jak taką informację wykorzystać.
Naturalnie takie informacje, jeśli są dobrze przygotowane, nadają się do skopiowania i opublikowania na swoim blogu po ewentualnych drobnych korektach. Jednak wtedy brzmią one jak reklama w TV - mało wiarygodnie i na kilometr śmierdzą tekstem sponsorowanym. Informacja prasowa nie nadaje się do publikacji! Należy z niej ewentualnie wybrać co ważniejsze, ciekawsze kawałki wykorzystać je podczas samodzielnego pisania tekstu. Dobrze też, jeśli opisujemy nowy serwis czy usługę, samemu poświęcić chwilkę na przetestowanie produktu aby uniknąć opisywania ficzerów, których… nie ma. Pamiętajmy o tym, że informacja prasowa jest pisana tak aby dany produkt przedstawić w jak najlepszym świetle (i nie ma się czemu dziwić), dlatego do osoby piszącej na dany temat (jeśli już się na to decydujemy) należy ocena na ile informacje te są zgodne z prawdą.
Przykład: Nie dalej jak tydzień temu dostałem informację prasową o powstaniu nowego serwisu w sieci. Nie napisałem o nim nawet pół zdania. Dlaczego? Dlatego, że nijak nie miał on się do tematyki prowadzenia bloga. Oczywiście mógłbym go opisać jako nowy, ciekawy start-up, jednak nie był on moim zdaniem na tyle intrygujący aby odchodzić (zbyt daleko) od przyjętej tematyki.
Spójność
Treść i wygląd Twojego bloga nie mogą sobie wzajemnie przeczyć. Jeśli ma to być profesjonalny blog (lub na taki przynajmniej wyglądać) zadbaj by nie powodował on skojarzeń ze stroną prowadzoną przez nastoletnie dziecko. Na przykład poprzedzanie tytułu ciągiem kropek i dwukropków niczemu nie służy, nie wygląda estetycznie a już na pewno nie kojarzy się z profesjonalna stroną.
Oto nagłówek jednego z blogów traktujących o reklamie, strategi i taktyce reklamy etc. Słowem mamy tu specjalistę od wizerunku, więc należałoby założyć, że strona prowadzona przez poważnego człowieka a tu taka niespodzianka.
Skoro już jesteśmy specjalistą od wizerunku to polecałbym zamieścić o sobie troszkę więcej informacji niż na poniższym zrzucie ekranowym i dodać zdjęcie. Jeśli ja wiem takie podstawowe rzeczy to fachowiec od wizerunku powinien je mieć w paznokciu małego palca!
Gdybym miał skorzystać z Pana usług ta strona by mnie zniechęciła. Gdybym na nią trafił szukając takich usług - na pewno byłby to jedyny kontakt z tym “trenerem”. Być może nawet właściciel strony świetnie zna się na temacie wizerunku jednak strona sprawia wrażenie wręcz odwrotne.
Wyobraźcie sobie, ze to przykłady jakie znalazłem siedząc dziś w sieci okazjonalnie w pracy. Takich kwiatków z serii “nie róbcie tego w domu” jest zapewne więcej.
Jesli czytasz ten wpis na stronie innej niz polskiblogger.pl oznacza to, ze autor kradnie tresc z Polskiego Bloggera.
If this article is visible on any page besides polskiblogger.pl it means that it was teft!
