Polska Planeta WordPress’a — 2007 — July — 02

2 July, 2007

Czas: 21:18
Autor: Fanatyk

Comments Off Koniec Web2.0? i co dalej?

Po okresie web1.0, którego wcale nie byliśmy świadomi do czasu obwieszczenie web2.0, nadszedł czas przesytu. Jak stwierdził Marcin Jagodziński web2.0 dąży ku schyłkowi. Tutaj macie jego prezentację (polecam ściągnąć i otworzyć w tle - będę się jeszcze do niej odwoływał). Strona 30 prezentuje dość jasno i klarownie przyczyny końca web2.0.

Serwisy w których treści generowane są przez użytkowników cierpią na ten sam problem, co serwisy społecznościowe - nie wytrzymują próby konkurencyjności. Każdy serwis ma swoich zwolenników i przeciwników - problem w tym, że każdy zwolennik danego rozwiązania próbuje ciągnąć swoich znajomych w jego stronę (zaproszenia, dodawanie do listy znajomych etc.) co powoduje, że aby być “na czasie” ze wszystkimi znajomymi musimy uczestniczyć w życiu n serwisów. Sam w tej chwili musiałbym posiadać konto (i czynnie uczestniczyć w tworzeniu społeczności) w gronie, LinkedIn, GoldenLine, FaceBooku, Spinaczu, MyBlogLogu, MySpace i diabli wiedzą ilu jeszcze. Zamysł takich serwisów był bardzo fajny - miej swoich znajomych w jednym miejscu. Okazało się, że tych, którzy mają pomysł na organizację tego “jednego miejsca” jest aż nad to. No i mamy problem, bo one nie znoszą konkurencji bardziej niż socjalistyczna myśl gospodarcza.

Analogicznie jest z dodawaniem treści. Chęć skupienia treści profilowanych pod pewnym kontem powoduje, że “moja” twórczość rozprasza się w kilku(nastu?) serwisach. Wszędzie trzeba pamiętać loginy, hasła etc. (póki OpenID nie weszło do użytku ogólnego). Dzięki temu rozproszeniu w każdym z serwisów prezentuję tylko cząstkę swojej twórczości a przy odpowiedniej ilości użytkowników rozprasza się ona pośród innych publikacji na tyle, że szanse na to, że ktoś ją zauważy, przeczyta, skomentuje - słowem zwróci na nią uwagę i chwilę się nad nią zatrzyma - maleją bardzo drastycznie.

Choćbym bardzo nie chciał muszę się zgodzić również z dalszą częścią prezentacji. Co do inteligentnej, “semantycznej” sieci - nie twierdzę, że nie tędy droga lub, że to nie ma szans powodzenia. Jednak jednego jestem pewien - jeszcze nie teraz! Zanim do tego dojdzie czeka nas okres przejściowy, polegający na standaryzacji (strona 34). Tak aby każdy mógł skleić swoją sieciową tożsamość z rozmaitych modułów pochodzących z różnych stron. Mówiąc o tożsamości sieciowej mam na myśli stronę (wizytówkę?) na którą będziemy mogli dodawać kolejne moduły (może na zasadzie łidżetów?) tak jak teraz dodajemy do czytników RSS`y/Atomy`y. Pomijam kwestię “globalizacji” na innych wymienionych frontach - choćby desktop - webapp.

Nasuwa mi się porównanie trendów w sieci do wykresu funkcji f(x)=sin(x)/x. Po olbrzymim odchyleniu w jedną stronę, rzuciliśmy się w drugą skrajność. Teraz próbujemy zawrócić na tyle subtelnie aby nie nazywać tego “cofaniem się” a nową drogę rozwoju. Amplituda tych odchyleń w stronę skrajności powinna być co raz mniejsza. Aż zacznie mieścić się w stosunkowo nie wielkim przedziale (dla matematyków: w przysłowiowym “+/-epsilon”). Wtedy nasze spojrzenie na sieć również się zmieni. Małe odchylenia będą bardziej zauważalne, ponieważ nie będzie już tak dużych jak dziś “wahnięć”.

Wyszło troszkę przy długo ale chyba Was nie zanudziłem? ;)